Dekret Bieruta, fałszywy testament i co dalej?

Sprawa kamienicy przy ul. Tykocińskiej 30 spędza sen z powiek urzędnikom, ale przede wszystkim jej mieszkańcom. Jedni i drudzy czują się bezsilni wobec sytuacji, w której dom znalazł się 15 lat temu.

Przedwojenna, niewysoka zabudowa przy Tykocińskiej jest dziełem Rocha Krzeszewskiego. W latach 30. do samej śmierci dwa pokoje kamienicy zajmowała wdowa po Krzeszewskim, Florentyna. Reszta kamienicy zamieszkiwana była przez niespokrewnionych z Krzeszewskimi lokatorami. To wszystko było efektem działań Państwa, które po wojnie na mocy dekretu Bieruta odbierało prywatne majątki.

W wolnej Polsce dawni właściciele oraz ich rodziny zaczęli upominać się o swoją własność. W tych okolicznościach mieszkańcy kamienicy przy Tykocińskiej poznali Mirosława K., który zgłosił się po majątek po zmarłej w latach 80. Florentynie. Mężczyzna posłużył się sfałszowanym testamentem i w roku 2002 stał się właścicielem dwóch kamienic na Targówku.

Mieszkańcy nie zaufali spadkobiercy i postanowili zbadać sprawę testamentu. Odszukana bratanica Florentyny przedstawiła prawdziwą wolę ciotki, która kamienicę zapisała instytucjom kościelnym. (Posiadaczem autentycznego testamentu Florentyny Krzeszewskiej był w roku 2015 artysta malarz Adam Kozłowski, jeden z mieszkańców kamienicy, który aktywnie walczył z bezprawnym przejęciem mienia Krzeszewskich.)

Jak czytamy na stronie: https://www.tygodnikprzeglad.pl/falszywi-spadkobiercy/ ‘’(…) Testament prawdopodobnie został sporządzony poprzez zeskanowanie poszczególnych liter, które wyszły spod ręki Florentyny, ułożenie z nich w programie komputerowym tekstu, następnie przekopiowanie wydruku na kartkę przez szybę. Litery niewystępujące w podpisie, a potrzebne w tekście testamentu usiłowano dopasować do pierwowzoru (…) ’’.

W roku 2007 sąd oskarżył Mirosława K. o sfałszowanie testamentu i doprowadzenie do niekorzystnego posługiwania się cudzym mieniem. Co z tego, jeśli w międzyczasie mieszkańcy musieli płacić mu podwyższony czynsz, a co bardziej zbuntowani, którzy nie godzili się na nowe porządki fałszywego spadkobiercy, mieli wytoczone procesy sądowe lub skazani zostali na eksmisję.

Mirosław K. działał bardzo sprawnie, rozdysponował posiadane mienie zanim został pociągnięty do odpowiedzialności, lokalom założył księgi wieczyste, po czym sprzedał je różnym właścicielom. Księgi wieczyste objęte są rękojmią wiary publicznej, która chroni w ten sposób transakcje i kupujących działających w dobrej wierze.

Urzędnicy mieli związane ręce. Sytuacji nie rozwiązało nawet uchylenie decyzji reprywatyzacyjnej w 2011 roku przez Hannę Gronkiewicz-Waltz.

W 2015 roku Michał Owsiewski, jeden z właścicieli dwóch lokali w kamienicy przekonywał: — Widziałem księgę wieczystą. Pokrzywdzony w tej sprawie jestem ja i wszyscy, którzy byli właścicielami. Mieszkańcy zajmują czyjeś lokale i nie płacą. Jedna z pań, która płaci tyle, na ile się umówiliśmy, mieszka spokojnie. Działania lokatorów, którzy wojują, są absolutnie niezrozumiałe, robią sobie krzywdę. My, właściciele, działamy w granicach prawa (…) —

Jak czytamy na stronie: http://tustolica.pl/reprywatyzacja-i-sfalszowany-testament-co-wydarzylo-sie-na-targowku_74953 , urzędnicy odzyskali jeden z bezprawnie otrzymanych lokali. Okazuje się, że wyrok, który zapadł 15 marca jest nieprawomocny ‘’(…) Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ nakazał wykreślenie w księdze wieczystej wszystkich wpisów dotyczących jednego z lokali, uzasadniając, że nabywcy nieruchomości przy Tykocińskiej 30 i lokalu działali w złej wierze.’’

Co dalej z pozostałymi lokalami? Czy uda się je odzyskać po wielu latach żmudnej, prawnej  szamotaniny?

Joanna Karczmarczyk.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *