Car sharing – nowa usługa w transporcie miejskim

Carsharing, czyli miejska wypożyczalnia samochodów w przyszłym roku pojawi się w Warszawie. System ma dać mieszkańcom stolicy alternatywę dla posiadania własnego samochodu.

Na początek będzie to od 300 do 500 niskoemisyjnych samochodów, dostępnych dla wszystkich posiadających prawo jazdy i zarejestrowanych w systemie. Takie systemy działają z powodzeniem już w kilkudziesięciu miastach Europy. Teraz czas na Warszawę – przekonywał Jacek Wojciechowicz, obecnie były już wiceprezydent Warszawy. Zarząd Dróg Miejskich rozpoczął już poszukiwania firmy, której udzieli koncesji na obsługę systemu publicznych aut.
Czym jest carsharing?
Usługa będzie polegała na bezobsługowym, krótkoterminowym wypożyczaniu samochodów. Aby skorzystać z pojazdu, trzeba będzie się zarejestrować w systemie i znaleźć lub zarezerwować wolny pojazd. Wypożyczanie będzie maksymalnie proste – za pomocą aplikacji mobilnej, strony www lub infolinii. Samochody nie będą zaparkowane na dedykowanych stacjach, można je będzie wypożyczyć i oddać w dowolnym legalnym miejscu parkingowym na obszarze centrum miasta (obejmującym co najmniej dzielnice Mokotów, Ochota, Praga Południe, Praga Północ, Śródmieście, Wola i Żoliborz). Korzystając z auta, można się będzie poruszać także poza tą strefą. Opłata za wypożyczenie będzie skalkulowana tak, by było ono konkurencyjne w porównaniu do sporadycznego korzystania z własnego auta. A ostateczna stawka zostanie określona w negocjacjach pomiędzy miastem a firmami zainteresowanymi prowadzeniem systemu. Co ważne, będzie to jedyna opłata, jaką ponosi użytkownik – nie trzeba będzie płacić za benzynę czy parkowanie w strefie płatnego parkowania, odpadną też koszty typowe dla utrzymania własnego auta: serwis, ubezpieczenie, utrata wartości pojazdu itd. Dla osób korzystających z auta sporadycznie, kilka razy w miesiącu, wypożyczenie miejskiego samochodu będzie więc bardzoopłacalną alternatywą.
Po co carsharing?
Podstawowym celem wprowadzenia publicznych aut jest paradoksalnie… zmniejszenie liczby samochodów w centrum miasta. Już dziś jest ich w Warszawie ponad 600 na 1000 mieszkańców, a liczba ta z każdym rokiem rośnie. W Berlinie, gdzie carsharing działa z powodzeniem od lat, samochodów jest niemal 2 razy mniej, a ich liczba stale maleje.
Dlaczego tak się dzieje?
Możliwość wypożyczenia samochodu na przystępnych warunkach może zachęcić osoby korzystające z auta sporadycznie do zmiany przyzwyczajeń. Jeden samochód publiczny może zastąpić dziesięć prywatnych samochodów – tak stało się w wielu miastach Europy. Ich właściciele, korzystający dotąd z własnych pojazdów kilka razy w miesiącu, decydują się na sprzedaż auta, ponieważ koszty jego utrzymania są wyższe niż okresowy wydatek na wypożyczenie miejskiego samochodu. Inni rezygnują z zakupu drugiego samochodu dla rodziny i zamiast tego korzystają z carsharingu. System jest też atrakcyjną ofertą dla tych firm, które muszą korzystać z auta w centrum, a nie chcą ponosić związanych z tym kosztów.
Liczba samochodów w Warszawie z rokumna rok rośnie, za to ruch samochodowy (zwłaszcza w centrum) pozostaje na zbliżonym poziomie – to tylko ok. 1/3 wszystkich podróży. To oznacza, że coraz więcej aut jest używanych rzadko – na co dzień zajmują one za to miejsca postojowe na ulicach. Każde takie auto potrzebuje ok. 15 m kw. przestrzeni, którą w centrum można wykorzystać znacznie lepiej. Jeżeli część właścicieli zdecyduje się na wymianę własnego auta na miejskie pozostali łatwiej znajdą wolne miejsce postojowe.
Po zakończeniu negocjacji z firmami, które chcą zarządzać systemem, prawdopodobnie na początku 2017 r., planowane jest podpisanie umowy z koncesjonariuszem. Z publicznych samochodów będzie więc można skorzystać już w przyszłym roku. Sam pomysł jest godny poparcia. Jest bowiem oczywiste, że im większy wybór mają mieszkańcy jeśli chodzi o transport w mieście, tym lepiej dla ich kieszeni. Pozostaje tylko pytanie: czy miasto będzie do tego interesu dokładać? Już teraz Warszawa dokłada ze swojego budżetu do transportu miejskiego każdego roku 2 miliardy (!) złotych. Gdyby nie te dotacje, mogłaby co roku oddawać do użytku np. nowy most lub kilka stacji metra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *