Windą do nieba? – Tak, jeśli działa.

Nieczynne windy na stacjach kolejowych to zmora matek z dziećmi, osób poruszających się na wózkach inwalidzkich oraz rowerzystów. Nieraz z tej formy transportu korzystają ludzie starsi i piesi z większym bagażem. Jak rozwiązać ten „sporadyczny” problem, jak określają go osoby odpowiedzialne za obsługę wind?

Okazuje się, że według użytkowników wind zlokalizowanych w kolejowych przejściach podziemnych te zacinają się bardzo często w trakcie jazdy. I równie często bywają nieczynne. Wystarczy spytać użytkowników wind, które powinny ułatwić przedostanie się na stację Warszawa-Toruńska lub PKP Legionowo Przystanek. Pierwsza nieczynna jest kilka razy w miesiącu. W przypadku drugiej odnotowano już niejeden przypadek zatrzaśnięcia się w niej matki z dzieckiem, zakończony interwencją straży pożarnej. Wydawać by się mogło, że awaryjność wind nie podlega dyskusji. A jednak.

Przedstawiciele m.in. PKP Polskich Linii Kolejowych S.A obsługujących windy na przystankach Legionowo, Chotomów oraz Janówek problem użytkowników dźwigów widzą zupełnie inaczej. Według ich oceny windy nie ulegają częstym usterkom, a ewentualne problemy w działaniu wind biorą się z niewłaściwego jej użytkowania. Warto przyjrzeć się tej opinii: http://tustolica.pl/feralne-windy-przy-stacjach-ludzie-nie-potrafia-ich-obslugiwac_75805.

Windy, z których korzystamy w przejściach podziemnych to dźwigi, które przywołujemy poprzez wciśnięcie i przytrzymanie guzika przez całą podróż windy, bez względu na to, czy w niej jesteśmy czy nie. Guzik zlokalizowany na tabliczce przed windą oraz ten wewnątrz windy trzymamy wciśnięty, by doprowadzić windę do naszego docelowego poziomu. Czy faktycznie nie potrafimy zrozumieć instrukcji obsługi użytkowania dźwigu, jakim jest winda? Być może czytanie ze zrozumieniem sprawia niektórym trudność, jednak my skłaniamy się ku wersji, która zakłada, że użytkownicy wiedzą, jak należy obsłużyć windę i większość robi to prawidłowo.

Co jednak, gdy puścimy w trakcie podróży przycisk? Winda zatrzymuje się między poziomami, a my możemy wybrać numer do konserwatora (powinien widnieć w windzie), który jest zobligowany przyjechać niezwłocznie na miejsce wypadku. Jednak wyobraźcie sobie dziś określenie „niezwłocznie” i czas, jaki spędzicie w windzie z płaczącym dzieckiem.

Zastanawia nas, w jakim celu ktoś wymyślił ten niewygodny sposób sterowania windą? Czy naprawdę trudno sobie wyobrazić energicznego dwulatka, który w trakcie podróży z matką może doprowadzić do przerwania wciśnięcia guzika? A czy ktoś pomyślał o osobach niepełnosprawnych, które nie są w stanie wcisnąć przycisku, a co więcej przytrzymać go przez czas, jaki porusza się winda? Czy winda, która nie działa w przeciągu miesiąca co kilka dni, może zostać określona mianem sporadycznego przypadku?

Joanna Karczmarczyk

 

 

Joanka Karczmarczyk

Tekściara, mama, mieszkanka Targówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.