Psi Park porażką wykonawców? Słabe strony Budżetu Partycypacyjnego

Na Bródnie znalazł miejsce największy w Warszawie Psi Park. Projekt Marzeny Sosnowskiej-Słowik, zgłoszony w Budżecie Partycypacyjnym, przypadł do gustu właścicielom psów, dla których to miejsce miało być wyjątkowe i dostosowane do potrzeb użytkowników.

Psi Park zlokalizowany jest przy Trasie Toruńskiej. Mamy jednak wątpliwości, czy jego ostateczny kształt, to wizja zgodna z projektem pomysłodawczyni. Na początek przypomnijcie sobie pierwsze wzmianki o obiekcie, które pojawiły się na naszym portalu przed głosowaniem w Budżecie Partycypacyjnym: https://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2017/03/31/tylko-dla-psow/.

Obecnie trwają prace doposażające Psi Park. Zgodnie z zapowiedziami rzecznika prasowego dzielnicy Rafała Lasoty,  wybieg będzie gotowy do końca września. Ale… Jak pisaliśmy już wcześniej tu: https://mieszkaniectargowka.pl/index.php/2017/09/04/pijalnia-piwa-zamiast-wybiegu-dla-psow/, mimo że nie było oficjalnego otwarcia parku, jest on już odwiedzany przez czworonogi, ich właścicieli i niestety – wandali.

Zastanawia nas to, że wykonawca nie zadbał o ukończenie prac i nie zabezpieczył terenu przed odwiedzającymi. Mieszkańcy Targówka zgłaszają nam pojawienie się pierwszych zniszczeń, ubytków w ogrodzeniu oraz śmieci na terenie obiektu, który, co dość zadziwiające, nie został jeszcze ukończony.

Co na to władze dzielnicy? – Jeżeli ktoś usiłuje traktować ogrodzenie kopniakami, to my nie będziemy stawiać słupów betonowych tylko po to, żeby ogrodzić park dla psów. Bo to ma być estetyczna, lekka siatka – odpowiada Lasota. – Póki co, nie jest planowany w tym miejscu monitoring – dodaje.

Podejście urzędnika jest być może wynikiem bezradności wobec skali problemu, jakim jest wandalizm w naszej dzielnicy, jednak brzmi jednocześnie jak poddanie się i brak inicjatywy wobec zaistniałej sytuacji.

Budżet Partycypacyjny rządzi się własnymi prawami. Cały proces składa się z procedur, które powinny być jasne zarówno dla pomysłodawców projektów, jak i dla głosujących na projekty. Procedury powinny być również przestrzegane przez urzędników. Autorzy projektów muszą zmierzyć się w całym procesie z szeregiem uzasadnień dla określonego kształtu pomysłu.

W przypadku projektu Marzeny Sosnowskiej-Słowik, autorka skrupulatnie wskazywała cechy pożądane obiektu, wypowiadała się precyzyjnie na temat materiałów, które powinny być wykorzystane na wybiegu, potrafiła uzasadnić wprowadzenie poszczególnych elementów i nagle okazało się, że do parku nie została doprowadzona woda, nie będzie parku sensorycznego czy labiryntu, a część zainstalowanych już na torze przeszkód zabawek jest wg niej niefunkcjonalna czy wręcz zagrażająca życiu zwierząt.

Co na to urzędnik? – Zgodnie z założeniami budżetu partycypacyjnego pomysłodawcami są mieszkańcy, ale realizatorem jest urząd. Park urządzały osoby, które mają o tym pojęcie. Przeszkody dla psów i nasadzenia zieleni są wymyślone przez ludzi, którzy się na tym znają. A dlaczego projekt ten został okrojony? Zadecydowały o tym pieniądze – wyjaśnia Rafał Lasota.

Co myślicie o takiej realizacji projektów zgłaszanych w Budżecie Partycypacyjnym? Piszcie do nas.

JK

 

 

Joanka Karczmarczyk

Tekściara, mama, mieszkanka Targówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.