„PREZES” SZCZUROWSKI W KRZYŻOWYM OGNIU PYTAŃ

5 lutego 2020 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi – Północ przy ul. Terespolskiej 25A odbyła się sprawa sądowa przeciwko obwinionemu Krzysztofowi Szczurowskiemu – „prezesowi” SM Bródno. Dzięki uprzejmości mieszkańców, którzy licznie stawili się na sprawie, mamy możliwość przekazania państwu tego, co wydarzyło się podczas tego wydarzenia.

Krzysztof Szczurowski, występuje jako obwiniony w sprawie zgłoszonej przez mieszkańca naszej dzielnicy – Tomasza Szynkiewicza, któremu nie udostępniono kopii dokumentów związanych z funkcjonowaniem spółdzielni.

Sąd na okoliczność przesłuchania zadał panu Szczurowskiemu kilka pytań, m.in. gdzie pracuje, jaką pełni funkcję, zapytał także o majątek oraz o zarobki. Na pytanie o zarobki, pan Szczurowski zmieszał się nieco, zastanowił dłuższą chwilę i stwierdził, że zarabia około 25 tys. złotych miesięcznie. Dodatkowo mogliśmy dowiedzieć się, że pan Szczurowski, tytułujący się publicznie jako magister, faktycznie jest magistrem prawa.

Na początku rozprawy, „prezes” Szczurowski złożył wniosek dowodowy, w którym chciał powołać na świadka mecenasa Jana Rostafińskiego – adwokata reprezentującego kancelarię prawną „Prokurent”,  wynajętą przez „SM Bródno” do prowadzenia obsługi prawnej spółdzielni.  Wniosek zakładał, że mecenas J. Rostafiński ma zeznać, że udostępnianie członkom spółdzielni opinii prawnych związanych z funkcjonowaniem spółdzielni nie jest koniecznością, ponieważ opinia mecenasa Rostafińskiego była wykonana dla zarządu, a nie członków spółdzielni.

Sąd zapoznał się z wnioskiem K. Szczurowskiego, a następnie stwierdził, że go odrzuca. Sąd uzasadnił to tym, że pomimo tego iż pan K. Szczurowski zlecił panu mecenasowi Rostafińskiemu przygotowanie opinii prawnej, to nie jest to prywatna opinia dla zarządu spółdzielni.

Z chwilą odrzucenia przez sąd przygotowanego wniosku dowodowego, „prezes” Szczurowski poczuł, że pod jego stopami zaczął palić się grunt. W związku z powyższym, „prezes” SM Bródno przyjął postawę  – uciekamy z pokładu, statek tonie – ratuj się kto może.  K. Szczurowski zeznał przed Sądem, że w zasadzie, to jego nie było przy tym, jak pan Tomasz Szynkiewicz prosił o udostępnienie dokumentów. Szczurowski zrzucił całą winę na panią Grażynę Giller (obecnie kierownik działu samorządowo – organizacyjnego). Sąd w związku z tym postanowił wezwać na świadka panią Giller. Zaskakujące, a zarazem komiczne dla widowni zgromadzonej na sali sądowej było to, że  pan K. Szczurowski poproszony przez sędziego o numer telefonu do pani Giller stwierdził, że go nie zna. Numer do pani Giller podyktował sędziemu Tomasz Szynkiewicz – oskarżyciel, mieszkaniec naszego osiedla.

Kolejna rozprawa w tym temacie odbędzie się już jutro, 25 lutego 2020 r. o godzinie 11.20 w Sądzie Rejonowym Warszawa Praga – Północ. Jak stwierdził Sąd – Krzysztof Szczurowski nie ma już obowiązku stawiania się tej rozprawie. 

Autor: Bernard Jankowski

Bernard Jankowski

Redaktor Naczelny Mieszkańca Targówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.